Historie prawdziwe

Tra la la

Jestem szczęśliwa! Moje poranki zaczynają się od słów -” To będzie dobry dzień, jestem ładna i cały świat stoi przede mną otworem” a taki stan ducha na „tra la la”, trwa od trzeciej matrycy.

Pamiętam jak ciężko mi było, gdy pierwszy raz usiłowałam rozmawiać z moją ” mentorką od tra la la”. Zaciśnięte gardło, oczy zalane łzami, z nosa ciekło jak przy wielkim przeziębieniu. Usiłowałam opowiedzieć o tym co zrobiła z moim życiem moja mama – wampir energetyczny. Wysysała wszystkie moje siły witalne. Matka chciała mojej rozpaczy, bo żywiła się moimi łzami. Moje problemy, to była dla niej wielka radość. Byłam wrakiem emocjonalnym i psychicznym.

Przełom

Wtedy nadszedł przełomowy moment w moim życiu. Usłyszałam od mojej uzdrowicielki duchowej -” Matka się karmi Twoimi problemami. To bardzo zła kobieta, ale poradzimy sobie z tym.” Powiedziałam sobie – koniec! Ja daję matce gwiazdkę z nieba i serce na dłoni, a ona wbija mi nóż w serce? Tak dłużej być nie może! Zaczęłam powtarzać jej jak mantrę – ” Jeśli nie zmienisz swojego stosunku do mnie, to więcej do Ciebie nie przyjadę.” Skutek tego jest taki, że teraz już nie jeżdżę, nie dzwonię, zostawiłam matkę samą sobie. Wiem, że poradzi sobie doskonale.

Jakie są skutki matrycy?

Moje gardło „samo” się otworzyło, śmiało i otwarcie mogę rozmawiać. Uśmiech rzadko znika z mojej twarzy. Osoby, które spotykam, odnoszą się do mnie życzliwie. Mam wsparcie u wielu koleżanek. Na wspomnienie domu rodzinnego, już nie zalewam się łzami, a przede wszystkim coraz rzadziej go wspominam. Jeżeli już, to tylko ogrom miłości, który dostałam od mojego taty. Wystarczyły trzy matryce, praca nad sobą i jestem zupełnie innym człowiekiem.

Zmiany, zmiany, zmiany 🙂

Wyszłam do ludzi, jestem otwarta na kontakty z nimi. Zaczęli wracać dawno zapomniani znajomi z dzieciństwa (sami mnie odszukali). W pracy atmosfera jest cudowna. Dostaję dużo pozytywnego wsparcia, ciepła, wręcz oznak miłości od pracowników. Zdecydowanie poprawiły się moje kontakty z córką i zięciem. Jestem spokojna, odważna i co najważniejsze! Odważyłam się na kupno butów w czerwonym kolorze – kolorze miłości. Śmiało ruszam w drogę po: radość, miłość i dobro. Wszechświat mnie kocha i ja kocham wszechświat. Po prostu jest : ” Tra la la”, a moje najnowsze słowo, które oddaje mój nastrój to – czuję się hopsasaśnie 🙂

Magda

Obserwuj i polub naszą stronę.
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
error

ODWIEDŹ I POLUB NAS NA FACEBOOKU I INSTAGRAMIE